czwartek, 14 kwietnia 2011

Łatwo ci zachować twarz, gdy kilka na zmianę masz (Jan Sztaudynger)

Minęło południe, Hasmik pisze test, Artur przygotowuje się do prezentacji o Szczypiorskim, a ja tworzę kolejny wpis. Tyle różnych spraw się zebrało, które są warte tego, by o nich napomknąć na moim blogu? Sam już ie wiem, o czym napisać, a co pominąć?
Katarzyna Herbertowa odcięła się od prób politycznego, czytaj doraźnego, wykorzystywania poezji jej męża. Na to niejaka pani Szydło, Szydłowa, Szydlina (język polski to język bogaty w formy) stwierdziła, że poezja jest własnością całego narodu i można ją cytować. Pani wicecośtam, tak jest w istocie, ale przecież należy ja, jak każde dobro eksploatować rozważnie i z mądrością. I należy uważać, by jej ostrze nie obróciło się przeciwko manipulującemu nią.
Oto mój wpis na fb z wczoraj:
A propos "zdradzonych o świcie", proponuję rozważniej dobierać cytaty, bo dalej jest, co następuje: 
"strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz 
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych"

Już rozwrzeszczało się towarzystwo  piskształtne na różnych forach, że kolejna cenzura, że tak w ogóle to Pani Herbertowa se może... itp. 
Tak się zaczynam zastanawiać nad następującym problemem: czy istniałby premier Tusk bez prezesa Kaczyńskiego, czy jest to swoiste sprzężenie zwrotne? Czy oszołomy pod obydwoma sztandarami przypadkiem nie dostarczają sobie nawzajem paliwa, a może nie przypadkiem? Choć z dwojga złego zawsze wybiorę PO, bo więcej tam ludzi otwartych, nienapuszonych i bliższych mi poglądami (są jednak dla mnie z zupełnie innej bajki), to jednak widzę, że notowania premiera Tuska bez happeningów piso-ludków dawno spadły poniżej jakichkolwiek oczekiwań przedstawicieli tej partii.

Jeden kuperek kaczy - a tylu podrywaczy...
                                                                 Jan Izydor Sztaudynger
 

Może jeszcze coś dzisiaj skrobnę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz