Wróciłem właśnie z miłego przyjacielskiego spotkania, gdzie o B. Kempie mówiono w samych superlatywach. LoL. Pyszne jedzonko, wspaniałe Rosso Toscano, miłe konwersacje. Mam dlatego głęboko gdzieś wszystkich tych kretyńskich oszołomów, którzy chcą mnie zbawiać na siłę. Niech palą sobie kukły, jak nie mają nic lepszego do roboty. Ja mam. Mam przyjaciół, od lat, mogę z nimi sobie dworować i konwersować (Kempa nie ma), mam moich uczniów, którzy napędzają mnie do działania. Życie jest po prostu ciekawe i nie widzę powodu, dla którego miałbym go marnować na idiotyczne pogrążanie siebie i otoczenia w marazmie i drętwocie.
Chcecie to se czcijcie. Ja chcę żyć! Bo warto!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz