niedziela, 13 lutego 2011

I jeszcze raz...

Właśnie skończyłem oglądanie - moim zdaniem - świetnego filmu pt. Wilk (Le Loup) w reżyserii Nicolasa Vaniera. Trudno to nazwać oglądaniem, nie mogłem się oderwać. Film na pierwszy rzut oka niezwykle  statyczny. Ale zdjęcia i wspaniała muzyka Krishny Levy'ego to coś, co nie pozwala przejść obok nich obojętnie. Już nie TVN24 i w kółko to samo, cudownie było zapomnieć o polskiej polityce, polskich politykach i zanurzyć się w kontemplacji piękna, w jakości HD i z dobrym kinem domowym to naprawdę była uczta dla zmysłów.
Film opowiada - nie nową przecież - historię przyjaźni młodego chłopaka, prawie mężczyzny z ludu Ewenów z dalekiej Syberii,  z wilkami. Wiele było takich opowieści, ta zachwyciła mnie brakiem nachalności, niewymuszonym pięknem i prostym autentyzmem. Film warto zobaczyć chociażby ze względu na ostatnią scenę, zorza polarna i radość ojca chłopaka, taka zwykła codzienna radość nie może pozostawić obojętnym czlowieka o co najmniej średnim wyczuciu piękna. Film jest emitowany w Canal+. Polecam.
Tak w ogóle to wszystkim, którzy mi dzisiaj napisali, że to dobrze, że zacząłem pisać, dziękuję.  Dobranoc, moi drodzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz